Archive for Listopad 2015

Języki semito-chamickie cz. II

Druga grupa, mianowicie chamicka, miała swego najsłynniejszego ze starożytnych przedstawicieli w Egipcie, którego cywilizacja znalazła odbicie w piśmie, sięgającym trzech tysiącleci przed naszą erą. Wyjaśnijmy przy okazji, że terminy „semicki“ i „chamicki“ wywodzą się od imion synów Noego : Sema i Chama, którzy mieli być przodkami dwu rodzin omawianych ludów. Wczesna literatura chrześcijańska w Egipcie powstała w języku będącym kontynuacją starożytnego narzecza, znanego pod nazwą koptyjskiego, który jednak wkrótce został zaćmiony przez arabski i wyszedł z użycia jako język żywy. Bliskim sąsiadem staroegipskiego był język ku- szycki, używany na dużej przestrzeni w kierunku pd.-wsch. (ta nazwa także pochodzi z Biblii). Nowożytne języki chamickie są bardzo zróżnicowane i zajmują rozległe terytorium w Afryce Pn. i Śr. Wybitnym przykładem są języki etiopskie w Etiopii, otoczone od północy i południa przez współczesne dialekty kuszyckie. Języki chamickie reprezentowane są w Afryce Pn. także przez ber- beryjskie wspólnoty językowe, a wiele innych pokrewnych im dialektów znajduje się w Afryce Śr.

Read the rest of this entry »

Klasyfikacja wyrazów na części mowy

W niektórych terminach greckich ukryte były czasem metafory, które mogły prowadzić do nieporozumień. Arystoteles stosował wyraz 7tTĆocię na oznaczenie form odmiennych wyrazów w odróżnieniu od formy uważanej za podstawową, jak np. „mianownik“ u rzeczowników. Dosłownie znaczyło to «odpadanie». W tłumaczeniu łacińskim ęasus, także «padanie, upadek»: por. niem .Fali problem polega na znalezieniu terminologii, która służyłaby opi- sowi, nie będąc jednak mylącą czy metaforyczną.

Read the rest of this entry »

Składnia zgody (kongruencja)

Inną znaną metodą syntaktycznego grupowania pojedynczych wyrazów lub zwrotów jest składnia zgody (kongruencja). Podobieństwo lub identyczność końcówek fleksyjnych jest jedną, ale tylko jedną, oznaką zgody form. W łacinie wyrażenie regina magna et bona powiązane jest środkami wyraźnie widocznymi (por. poi. królowa wielka i dobra), mianowicie przez powtarzanie końcówki -a. Możliwe są także korelacje mniej oczywistego typu, np. gdy stwierdzimy, że pewne określone formy regularnie wiążą się z pewnymi innymi, nawet jeśli końcówki nie są identyczne, np. łac. poeta, agricola, nauta («poeta», «rolnik», «żeglarz») wiążą się z przydawkami magnus i bonus (nie: magna i bona, jak można by się spodziewać): por. poi. poeta wielki (nie: wielka). Niezależnie od tego, czy to uzgodnienie końcówek jest widoczne w sposób oczywisty, czy nie, można je ustalić za pomocą testów substytucyjnych. W ten to właśnie sposób zamaskowane lub ukryte związki stają się widoczne. W angielskim bardzo niewiele jest rzeczowników, które można sklasyfikować według kategorii rodzaju (męskiego, żeńskiego czy nijakiego), biorąc pod uwagę cechy czysto morfologiczne. Ale zgodność zaimków trzeciej osoby z rzeczownikami, które one zastępują, daje nam potrzebny klucz: I spoke to this wife and she said… (nie: he said…). W niektórych językach ta zgodność jest bardzo widoczna, w innych mniej.

Read the rest of this entry »

Alfabety a dźwięki w naszych czasach

Jakkolwiek alfabety grecki i łaciński stanowiły ogromne osiągnięcie w historii kultury ludzkiej, żaden z nich nie był całkowicie jednoznaczny. Ponadto raz ustalonej ortografii tradycyjnej używano w dalszym ciągu, gdy dźwięki języka uległy wyraźnym zmianom, co musiało nastąpić w ciągu wieków, nie mówiąc o tysiącleciach. Z czasem przy każdym układzie liter może powstać znaczna rozbieżność pomiędzy mową a pismem, jeśli ortografii nie poddaje się przemyślanej rewizji. Druga litera pradawnego alfabetu semickiego w adaptacji greckiej znana była jako beta. Był to pierwotnie znak na oznaczenie domu (hebr. bêth), a jako litera B odpowiadał on pierwszemu dźwiękowi tego wyrazu. Zachował on swoją wartość w łacinie i w językach z niej się wywodzących. Ale w mowie greckiej dźwięk b rozwinął się w v już w początkach średniowiecza. Tworząc alfabet słowiański przez adaptację liter greckich, św. Cyryl całkiem słusznie odniósł literę B do ówczesnego słowiańskiego dźwięku v. Ale ponieważ w słowiańskim występował także dźwięk b, którego w tym czasie nie było już w grece, utworzył na jego oznaczenie nową literę B (wyraźnie zmodyfikowana forma starej bety). Zadbał również o stworzenie innych liter na dźwięki, których nie było w grece IX w.

Read the rest of this entry »

System samogłoskowy rekonstruowanego prajęzyka

W tym samym czasie, kiedy Verner dokonał swego wielkiego odkrycia, inni analizowali system samogłoskowy rekonstruowanego prajęzyka. Początkowo uczeni pozostawali pod przemożnym wpływem systemu samogłoskowego sanskrytu, w którym bardzo często występuje samogłoska a. Później wykazano, że sanskryckie a nie było pierwotne, lecz czasem reprezentowało wcześniejszą samogłoskę przednią e, a czasem tylną samogłoskę o. Dowodu dostarczają spółgłoski poprzedzające omawiane a\ były one czasem palatalizowane (tzn. wymawiane jak dźwięki, w pisowni angielskiej oznaczane sh lub ch, w polskiej – sz lub cz), a czasem nie (tzn. zachowały się jako s lub k). Jest rzeczą oczywistą, że przyczyną tego zróżnicowania spółgłosek musiało być pierwotne brzmienie następującej samogłoski. Podobną sytuację mamy w dzisiejszym języku włoskim, gdzie cinque wymawia się ze spółgłoską przypominającą nowoangielski dźwięk zapisywany ch (w pisowni polskiej cz), ponieważ następuje po nim samogłoska przednia, podczas gdy colonia i cara wymawia się ze spółgłoską k, gdyż następują po nich tzw. spółgłoski tylne o lub a. Spółgłoska jest wskaźnikiem charakteru samogłoski, która po niej pierwotnie następowała. Rewizje dokonane w opisach prehistorycznego języka indo- europejskiego, w którym widziano przodka grup językowych: italskiej, greckiej, germańskiej, indoirańskiej, ormiańskiej, słowiańskiej i bałtyckiej, doprowadziły do powstania wielu pobudzających do rozważań gramatyk porównawczych znanych podówczas języków. Należy tu wymienić takie nazwiska, jak A. Schleicher i A. Pott, G. Curtius i A. Fick. Stwierdzono, że fakty dotyczące każdej rodziny językowej rzucają cenne światło na przyczyny istniejących różnorodności, czy to jeśli chodzi o modele alternacji samogłosek akcentowanych (jak ang. sing, sang, sung), czy o redukcję i zanik sylab z powodu przesunięcia akcentu (jak np. gr. 7rŚT0jj.ai «lecę» w porównaniu z 7rrepóv «skrzydło»), czy też o końcówki fleksyjne (dobrze zachowane np. we współczesnym litewskim, a także w klasycznym sanskrycie, lecz zredukowane w starogrec- kim). Rosnąca wiedza, rozpraszając coraz więcej niejasności, ukazywała także istnienie prawidłowości nawet na tych odcinkach, gdzie – jak się dotąd wydawało – panowały bezład i dowolność.

Read the rest of this entry »

Przyczyny zmian znaczenia wyrazów są liczne i różnorodne

Główny rzecznik tzw. „semantyki ogólnej“ w Ameryce, Alfred Korzybski, pozyskał wielu zwolenników. Tworzą oni szkołę, która według jego słów reprezentuje nowe (niearystotelesowe) stanowisko filozoficzne wobec języka i społeczeństwa. W istocie jednak analizy ich są często powierzchowne, a wnioski mylące: przy czym te pierwsze pod powłoką pretensjonalnego języka okazują się banalne tam, gdzie są trafne, te drugie zaś są niebezpieczne, ponieważ zniekształcają (przez zbytnie uproszczenie) obraz działania sił społecznych w dzisiejszym świecie. Ze ściśle naukowego punktu widzenia o szkole Korzybskiego prawie nie warto wspominać: ale wywierała ona i – jak się wydaje – jeszcze wywiera znaczny wpływ na Zachodzie .

Read the rest of this entry »

Składnia, czyli relacje między elementami zdama

Pojedyncze wyrazy mogą często same przekazywać wiele informacji gramatycznych: szczególnie w językach fleksyjnych mogą one wskazywać na takie kategorie, jak pojedynczość w przeciwieństwie do podwójności i/lub mnogości, przynależność do klas znanych pod nazwą rodzajów, przypadek itd. Gdy pojedyncze wyrazy występują w układach, tj. razem z innymi wyrazami zgrupowanymi w zdaniach (zgodnie z podaną wyżej definicją), to mówimy, że pozostają one w związku syntaktycznym. Syntaksa (inny termin na określenie składni) pochodzi od wyrazu greckiego, który znaczył «wzajemne rozmieszczenie». Implikuje to oczywiście co najmniej dwa elementy. Składnia zajmuje się więc głównie badaniem grup wyrazów w wypowiedziach, a nie pojedynczymi wyrazami i ich odmianami.

Read the rest of this entry »

Jednolite całości lingwistyczne

Dla ułatwienia przyjmijmy, że mimo drobnych różnic mamy do czynienia z jednym językiem wtedy, gdy ludzie różniący się pochodzeniem są w stanie rozumieć się nawzajem, bez ciągłego odwoływania się do słownika. Innymi słowy, bez zbyt częstego zadawania pytań w rodzaju: co to znaczy? co przez to rozumiesz? (Częstotliwość statystyczna takich zapytań w przypadku dwóch podobnych, a jednak odrębnych języków pozostaje jeszcze do ustalenia, np. w grupie skandynawskiej.) Tak więc angielszczyznę Anglii, Kanady, Australii i Stanów Zjednoczonych należy określić jako jeden język, pomimo istniejących drobnych różnię: podobnie hiszpański w Hiszpanii i w Ameryce Pd. itd.

Read the rest of this entry »

Standaryzacja i unifikacja języka

Inny problem o rozległych implikacjach stanowi standaryzacja i unifikacja języka. Wśród ludów posiadających literaturę (ustną lub pisaną) i tradycję literacką istnieje często wyraźna rozbieżność pomiędzy językiem literatury a różnymi formami języka ludowego. W społeczeństwie klasowym rozbieżność ta jest wykładnikiem rozdziału pomiędzy tymi, którzy posiadają uznany, standardowy typ wykształcenia (w najogólniejszym sensie) a tymi, którzy go nie mają. Sytuacja komplikuje się dalej przez istnienie dialektów regionalnych w ramach narodowej społeczności językowej, gdyż te z kolei mogą się bardzo różnić, ponieważ każdy z nich odbija różne stopnie standardowego wykształcenia mówiących danym dialektem.

Read the rest of this entry »

Naiwne zainteresowanie językiem

Zastanawiającą właściwością języków w ogóle jest to, że ludzie posługują się swoim językiem ojczystym niejako intuicyjnie. Wynika to w sposób naturalny z faktu, że uczą się go wcześnie i wchłaniają w wieku, który nazwalibyśmy wiekiem przedracjonalnym lub wiekiem nawykowego przyswajania pamięciowego. W dzieciństwie przyjmują nawyki językowe starszych bezkrytycznie: później jednak mogą zauważyć pewne niejasności i niekonsekwencje w swoim ojczystym języku i zaczynają się nad nimi zastanawiać. Zaczną więc stawiać pewne pytania, które są z konieczności naiwne, lecz stanowią zaczątki dociekliwości naukowej. Dzieci angielskie i francuskie np. uczy się w szkole systemu ortografii, który jest niezwykle archaiczny. We Francji muszą się one nauczyć pisać beaux, co wygląda jak graficzne odwzorowanie co najmniej pięciu osobnych dźwięków (nawet sześciu, jeśli przyjąć, że x oznacza coś w rodzaju ks) – a jednak wiedzą, że w mowie odpowiada to tylko dwu dźwiękom: [bo]. Albo też w Anglii muszą nauczyć się pisać dwu różnych wyrazów – knight i night – w istocie wymawianych identycznie: [najt], Pisownia jest tutaj odbiciem wcześniejszego stanu danego języka. Podobnie w pisowni polskiej uwidacznia się różnicę pomiędzy może i morze, tuż i tusz, chociaż są to pary wyrazów w wymowie identycznych. Takie odchylenia mają swoje historyczne uzasadnienie, ale mało kto się nad nimi zastanawia, gdyż każdy wcześnie przywykł do ich akceptowania. Jeśli je kwestionuje, już jest na drodze wiodącej do językoznawstwa.

Read the rest of this entry »

Co to jest wyraz?

Dotąd terminu „wyraz“ używaliśmy dość swobodnie, jakby tłumaczył się on sam przez się: jednakże z poprzednich wywodów wynika, iż granica między formami samodzielnymi (wyrazami) i niesamodzielnymi (nie-wyrazami) nie jest bynajmniej zawsze jasna. Niektóre języki stosują w piśmie i druku konwencję zostawiania odstępów pomiędzy formami samodzielnymi: nie jest to jednak praktyka powszechnie stosowana. W starożytnym sanskrycie np. całe wypowiedzi odpowiadające temu, co nazywamy zdaniem, zapisywano bez żadnych odstępów w środku. Gdy się słucha ludzi mówiących językiem całkiem nam obcym, dostrzeżemy pewne pauzy odznaczające odcinki mowy, ale pomiędzy tymi pauzami początkowo nie będziemy mogli rozpoznać mniejszych jednostek, czy to samodzielnych, czy niesamodzielnych. A jeśli badamy język, który nigdy nie był zapisywany, gdyż jego użytkownicy nie mieli pisma, będziemy musieli zastosować różne specjalne środki, by zidentyfikować formy samodzielne, występujące osobno w różnych kontekstach. Będzie to czasem łatwiejsze, a czasem trudniejsze. Czynnikiem, który może przysparzać trudności, jest tendencja do modyfikowania końcowego dźwięku jednego wyrazu zgodnie z początkowym dźwiękiem wyrazu następnego. Granica między nimi wtedy się zaciera, podobnie jak to miało miejsce w sanskrycie i starożytnych językach celtyckich.

Read the rest of this entry »