Wyższa Nauka

Pejoratywizacja

Pejoratywizacja – zmiana semantyczna pejoratywna (pomniejszająca, nadająca znaczenie ujemne) jest przeciwieństwem zmiany melioratywnej. Następuje ona wtedy, gdy wyrazy lub wyrażenia przechodzą z wyższego pola semantycznego do niższego, oczywiście w sensie konotacji społecznych. Tutaj łatwiej nawet znaleźć przykłady niż w dziedzinie zmian melioratywnych. Przytaczany już przez nas wyraz lemman jest właśnie takim przykładem. Jest rzeczą interesującą w świetle historii społecznej, że wyrazy związane z zajęciami wiejskimi podlegały zmianom pejoratywnym szczególnie w erze, gdy małe i wielkie miasta zaczęły stanowić żywsze ośrodki życia kulturalnego niż wieś, tj. w późnym średniowieczu. I tak ang. boor, pokrewne z niem. Bauer, oznaczało pierwotnie po prostu oracza (zajęcie z pewnością godne pochwały), lecz dziś – człowieka niekulturalnego. Podobnie ang. pagan, z łac. pdgdnus, znaczyło po prostu «wieśniak». Ale ponieważ chrześcijaństwo dotarło do wsi nieco później niż do miast, termin ten również uległ pejoratywnej zmianie semantycznej: pagan «poganin». Można tu przytoczyć również „upadek“ ang. wyrazu heathen (dziś «poganin, człowiek ciemny»), który pierwotnie oznaczał mieszkańca puszczy lub wrzosowisk (heath). Tak samo wyraz churl, spokrewniony z niem. Kerl «chłop, osobnik» i imieniem Karl, został zdegradowany i podobnie jak boor znaczy «gbur, prostak». Interesujące podejście społeczne przejawia się w historii poi. wyrazu wariat. Pochodzi on od łac. variare, które znaczyło «różnić się, być innym» (niż inni ludzie w tym przypadku). Podobnie idiota pochodzi od gr. EStco-ryję «osoba prywatna»: a stąd «ktoś, kto jest ignorantem, bo trzyma się z dala» (od spraw publicznych m. in.). Te dwie zmiany pejoratywne ilustrują społeczną dezaprobatę nonkonformizmu w zachowaniu.

Read the rest of this entry »

Opis części mowy cz. II

Przyimkami i spójnikami przywykliśmy nazywać pewne grupy wyrazów w językach indoeuropejskich, pełniące – jako jedyną funkcję – funkcję wyrażania relacji pomiędzy innymi wyrazami i grupami wyrazów w zdaniu, przy jednoczesnym braku dającego się łatwo zdefiniować znaczenia własnego. Z tego powodu mówi się czasem o nich ogólnie jako o wyrazach „pustych“, czyli pełniących funkcje tylko gramatyczne. Oczywiście jeśli je rozpatrywać z osobna, poza wszelkim kontekstem, wyrazy takie jak na, jeśli, lecz trudniej zdefiniować leksykalnie niż takie wyrazy, jak głowa czy dawać. Ich funkcja językowa, jak również brak wyraźnych odpowiedników w obiektywnym świecie rzeczy i zdarzeń pozornie wyodrębniają je w specjalną kategorię., Jednakże istnieją języki, w których te klasy wyrazów funkcjonalnych o wiele trudniej wyodrębnić niż w naszych językach. W języku ewe (Afryka Zach.) wyraz dzi ma szeroką skalę znaczeń: «niebo», «powierzchnia», «w górę», «na wierzchu», «ponad», «ku», «odnoszący się do». Gdy jest użyty jako wyraz „pusty“, czyli relacyjny, wtedy występuje postpozycyjnie: ćletodzl «on jest na wodzie», dosłownie «wodzie na». Me, w naszym rozumieniu tego terminu – rzeczownik, znaczący «jakieś miejsce wewnątrz innego miejsca», może także znaczyć «przeciąg czasu», «rozszerzenie przestrzeni», a także «do», «na», «blisko», «pod» i «pomiędzy», zaś vgo «przód» lub «przednia część» może również znaczyć «przed» zarówno w sensie czasowym, jak i przestrzennym: Stałem przed domem, jak również On był wodzem przede mną. Tak więc konkretne terminy na oznaczenie przedmiotów w przestrzeni służą do wyrażania relacji zarówno czasowych, jak i przestrzennych, a nawet relacji bardziej abstrakcyjnych, takich jak związek przyczynowy (post hoc, ergo propter hoc).

Read the rest of this entry »

Niektóre implikacje stylistyczne struktur językowych cz. II

Mimo ograniczeń tkwiących w samych systemach językowych zostaje jednak jeszcze szerokie pole swobodnego wyboru w obrębie każdego z nich. Warto przynajmniej wprowadzić rozróżnienie po- między przypadkowym, spontanicznym a nieprzypadkowym, przemyślanym użyciem języka. To pierwsze jest na ogół użyciem bez zastanawiania się: piszący czy mówiący nie planuje swojego stylu świadomie. To drugie zakłada planowanie z rozmysłem, jak w oficjalnym krasomówstwie, reklamie, poezji i innych formach literackich. Podział ten jest jednak bardzo ogólny. W zależności od warunków społecznych, w szczególności od rozwarstwienia klasowego, będziemy mieli różne poziomy stylu w obrębie typu wypowiedzi nazwanego wypowiedzią przypadkową lub spontaniczną. Możemy więc mieć styl nieoficjalny ludzi wykształconych, mowę bardzo potoczną, wreszcie styl nie do przyjęcia wśród osób wykształconych, z pozycją społeczną, nawet gdy w danej chwili ich zachowanie jest jak najbardziej nieformalne. Współzależność tych typów wypowiedzi spontanicznej wymaga uznania czynników środowiska zewnętrznego, co należy częściowo do dziedziny socjologii. Jednym z takich czynników jest posiadanie lub brak wykształcenia.

Read the rest of this entry »

Zewnętrzne cechy zachowania się

Ta dobrze znana sytuacja człowieka dała początek kilku interpretacjom filozoficznym, ważnym dla językoznawstwa. Ci, którzy skłaniają się do poglądu o istnieniu barier między świadomościami poszczególnych ludzi, mogą zdecydować, że będą badali i opisywali wyłącznie zewnętrzne cechy zachowania się. Powiadają oni: nigdy nie dotrzemy ani nie będziemy uczestniczyć w czyichś wspomnieniach i subiektywnych przeżyciach: są one niedostępne i dlatego dla celów naukowych nie istnieją. W opisie językoznawczym świadomość można wyeliminować jako czynnik. Natomiast skupimy się wyłącznie na bodźcach dostarczanych przez język i reakcjach przezeń wywoływanych, szczególnie reakcjach językowych (chociaż gest można także wziąć pod uwagę). Tych uczonych nazywa się beha- wiorystami lub mechanistami (zwolennikami światopoglądu mecha- nistycznego w językoznawstwie), ponieważ sytuację, w której mówią dwie osoby, wyobrażają sobie jako wymianę zdań między dwiema maszynami. Wszystko, co jest istotne dla opisu naukowego – powiadają – to tylko szereg bodźców i reakcji między nimi zachodzących. Inni uczeni zgadzają się co do tego, że dające się obserwować zjawiska, w tak szczególnej sytuacji, powinny być starannie opisywane, bez odwoływania się do świadomości, nalegają jednak, by nie pojmować języka jako realizacji oderwanych dialogów (dających się porównać z prostą sytuacją bodźców i reakcji słynnych psów Pawłowa), ale widzieć go jako skomplikowane zjawisko społeczne, obejmujące członków danej społeczności. Zawiłości komunikowania się ludzi (w przeciwieństwie do zwierząt) wymagają szczególnie gruntownego opisu, który by uwzględniał wiele czynników środowiska społecznego – obywając się jednak bez postulowania świadomości. To jest stanowisko behawiorystów socjologizujących. Marksistowscy materialiści uważają świadomość za specjalną funkcję materii i nie wykluczają jej z rozważań językoznawczych. Wreszcie językoznawcy idealiści podkreślają czynniki subiektywne, kosztem innych, ale jednocześnie wykazują zainteresowanie zarówno dla aspektu psychologicznego języka, jak i dla jego związku z kulturą ludzką.

Read the rest of this entry »

Granice między językami

Ponadto przeprowadzenie dokładnych granic między językami nie należy do rzeczy łatwych, bez względu na to, czy wiążą się one z odrębnymi narodowościami, czy też nie. W XIX w., gdy Norwegia pozostawała pod panowaniem Danii, w literaturze używano w obu krajach języka zwanego norwesko-duńskim. W tym właśnie języku napisał Ibsen swoje niezapomniane sztuki. Taka synteza była możliwa dzięki znacznemu podobieństwu współczesnego języka duńskiego i norweskiego. Po dziś dzień Duńczyk może bez trudu rozmawiać z Norwegiem, jeśli tylko obaj zechcą wymawiać słowa wyraźnie i powoli. Jednakże istnieją różnice w słownictwie, intonacji, wymowie itd., które mogą powodować pewne trudności lub nieporozumienia. Odkąd Norwegia uzyskała całkowitą niezależność polityczną, stworzono rodzaj standardu norweskiego, posiadającego wiele cech, których nie ma duński. Tak więc powstaje pytanie: czy jest to osobny język, czy nie? Podobne pytanie można by sformułować w odniesieniu do flamandzkiego (języka z grupy germańskiej, którym mówi wielu obywateli Belgii) oraz holenderskiego, który jest językiem całej Holandii. Każdy, kto zna flamandzki, nie będzie miał żadnych trudności w porozumiewaniu się z ludźmi, których może spotkać w podróży do Holandii. Jednakże zauważy on różnice, szczególnie w słownictwie i w wymowie. I tu znów pytanie: jeden język, czy dwa? Istnieje wyraźna granica polityczna, lecz granica lingwistyczna jest o wiele mniej wyraźna. W obu przypadkach musimy uznać pary języków narodowych, ściśle spokrewnionych, niemniej – różnych.

Read the rest of this entry »

Eugeniusz Oniegin Puszkina

Inżynierowie komunikacji interesujący się językiem jako kodem wypracowali metodę matematycznego wyliczenia ilości informacji przekazywanej przez każdą jednostkę w łańcuchu Markowa. Analizowanym tekstem byl Eugeniusz Oniegin Puszkina: należy zauważyć, że jednostkami byty litery alfabetu rosyjskiego, a nie fonemy języka mówionego. Studium opublikowano po francusku w „Bulletin of the Imperial Academy of Sciences” VII, Petersburg 1913.

Read the rest of this entry »

Szkodliwe uprzedzenia dla badania języków w średniowieczu

Aby oddać sprawiedliwość Voragine’owi, Chaucerowi i im podobnym, należy zauważyć, iż w gruncie nie pretendowali oni do podawania etymologii w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Po prostu nie dbali o to, czy takie lub inne proponowane przez nich pochodzenie wyrazu było historycznie poprawne, o ile tylko mogło oddziaływać umoralniająco: a przecież byli dostatecznie inteligentni, by wiedzieć, że tylko jedna wersja mogła być prawdziwa. Tyle tylko, że po prostu fakty z historii języka były im wysoce obojętne.

Read the rest of this entry »

Struktura języka

Poszczególne dźwięki danego języka (fonemy) łączą się – jak widzieliśmy-w jednostki zwane morfemami. Jednostki te mogą stanowić wyrazy (jakkolwiek trudno „wyraz“ zdefiniować, o czym mówiliśmy w rozdz. 3) lub być częściami wyrazów. Nasuwa się teraz pytanie: jak zestawia się wyrazy, by powstały podstawowe jednostki wypowiedzi?

Read the rest of this entry »

Tradycja klasyczna

Tradycja klasyczna (wprost od Greków w dużej części Europy Wsch., poprzez Rzymian głównie w Europie Zach.) w ogromnej mierze ukształtowała naszą stylistykę (tj. naszą naukę o stylu) aż do czasów dzisiejszych. Nauczyliśmy się z niej, jak wykorzystywać środki tkwiące w językach do celów artystycznych. W każdym wypadku wynikiem był język mówiony i pisany typu „literackiego“ w ramach języka narodowego. Wspólną ich cechą są przyjęte ogólne zwyczaje użycia i uznane sposoby skutecznego przemawiania, znane każdemu, kto zajmuje się planowym, niespontanicznym pisaniem lub przemawianiem. Ale każdy pisarz czy mówca wykazuje także, w większym czy mniejszym stopniu, własną oryginalność w posługiwaniu się ogólnymi konwencjami literackimi i ustalonymi już wzorami. Ważne są także innowacje w posługiwaniu się językiem.

Read the rest of this entry »

Współpraca między językoznawcami a interpretatorami literatury

Współcześni formaliści utrzymują, że indywidualny styl pisarza stanowi „gwałt“ dokonany na języku, w którym pisarz ma się wyrażać. Przyjęto, że pisarz artysta musi koniecznie wyróżniać się użyciem środka ekspresji – nawet gdyby miał być niezrozumiały – jeśli tak mu się podoba. Ta teza nasuwa dwa ważne pytania. Pierwsze: do jakiego stopnia pisarz artysta może porzucić normalne tory komunikacji językowej, nie narażając się na utratę kontaktu z odbiorcami? Drugie: czy artysta istotnie chce nawiązać kontakt z odbiorcami, ze społeczeństwem?

Read the rest of this entry »

Wywód Sapira

Wywód Sapira oparty jest oa znajomości wielu języków, używanych w różnych zakątkach świata. Dochodzi on do wniosku, iż we wszystkich tych językach potrzebna jest jakaś metoda pokazania związku między rzeczą a czynnością. Rzecz i czynność należy oczywiście rozumieć w sensie bardzo szerokim. Ta pierwsza może być abstrakcją, druga zaś po prostu określeniem stanów istnienia. może mieć zasadnicze znaczenie w ustalaniu stosunku elementów wypowiedzianych do innych, wypowiedzianych wcześniej, i dlatego przekazywanych domyślnie, chociaż nie zostały wyrażone. Są sytuacje, gdzie oznajmienie czegoś odnosi się pośrednio czy bezpośrednio jedynie do istnienia tego czegoś, jak w przypadku wskazówek scenicznych, szyldów na budynkach czy oznajmieó w rodzaju: „okręt“ lub „przypływ“ 5.

Read the rest of this entry »