Nowa tendencja w myśleniu średniowiecznym

Ci wcześni pisarze chrześcijańscy kontynuowali po prostu manierę dowolnego zgadywania, której początek dali ich starożytni poprzednicy. Ale pewna nowa tendencja w myśleniu średniowiecznym miała w jeszcze większym stopniu zwalczać prawdziwie naukowe studia nad wyrazami i ich pochodzeniem, a mianowicie dominująca wówczas dążność do wynajdywania w zjawiskach przyrody i kultury pretekstu do formułowania nauk moralnych. Dla większości autorów potwierdzenie istniejącego faktu stało się rzeczą mniej interesującą niż poszukiwanie budujących nauk duchowych. Tendencję tę ilustrują w znacznym stopniu pisma Rabanusa Maurusa. Aż do czasów Rogera Bacona nawet autorzy encyklopedii opierali się w sprawach naukowych raczej na technice kompilacji niż na oryginalnych badaniach. Sztuki plastyczne i literatura były w znacznym stopniu przesiąknięte duchem czysto homiletycznym, stanowiącym hamulec bezpośrednich badań. Dla celów nauczania wykorzystywano także poszczególne imiona. Np. Jakub de Vorágine (XIII w.), autor Złotej Legendy (Legenda Aurea), zaczynał niekiedy biografię świętego czy świętej od skomentowania rzekomego ukrytego znaczenia jego czy jej imienia. Jedno imię mogło mieć więcej niż jedno znaczenie. I tak Chaucer imię św. Cecylii interpretuje najpierw za Jakubem jako «lilię niebios», od łac. coeli lilium: następnie jako «drogę dla ślepych» od łac. caecis via itd., aż do pięciu etymologii, które wyraźnie nawzajem się wykluczają. Jedna z nich nawiązuje do wymienionej już zasady Lucas a non lucendo: Caecilia tak została nazwana dlatego właśnie, że nie była ślepa – caedlas «ślepota» (Caecilia quasi caecitatem cavens, powiada Jakub: Chaucer parafrazuje to jako wanting of blindness – «która nie jest ślepa»).

Leave a Reply