Zellig Harris i jego technika – kontynuacja

Jako rozwiązanie Harris proponuje zespół quasi-algebraicznych formuł. Niewtajemniczony czytelnik nie powinien przerażać się ich ezoterycznym wyglądem. Znaczna ich część da się łatwo przetłumaczyć na język zrozumiały dla większości z nas, chociaż

Read the rest of this entry »

Szkolenie dla firm na miejscu i wyjazdowe

Szkolenie dla firm przeprowadzają specjalistyczne agencje oraz firmy szkoleniowe. Diagnozują potrzeby oraz organizują kursy wszelkiego rodzaju. Możliwości są spore, kursów jest coraz więcej, a uczniowie mogą wybrać najlepszą formę kształcenia. Dzisiaj uczniowie mają zamiar uczyć się przez całe życie, bo lansowany jest life-long learning, czyli podnoszenie kwalifikacji przez całe życie. Firmy szkolą swoich pracowników – kadrę menedżerską oraz osoby zatrudnione w firmach. Jakość kursów jest coraz lepsza, bo firma chce płacić za rzeczy dobrej jakości. Dzisiaj działy kadr określają budżety i zamawiają szkolenia, a pracownicy chętnie w takich szkoleniach biorą udział. Dobrej klasy szkolenie pozwala podnosić kwalifikacje oraz zdobywać upragnioną pracę. Firma jednak wymaga, aby osoby przeszkolone były z nią przez dłuższy czas. To bardzo ważna sprawa i najważniejsza kwestia. Nie chcą szkolić ludzi, którzy szybko zasilą inne firmy. Jest to całkiem normalna sprawa. Dobrej klasy szkolenia przydają się zawsze. Są one źródłem wiedzy, umiejętności, dodają pewności siebie. Pracownicy uczą się dla pracodawcy oraz dla siebie. Firmy szkolą pracowników z wielu umiejętności. Najcenniejsze są komputerowe, językowe, z pewności siebie, zarządzania czasem i zespołem. To cenna wiedza, a tym lepsza, gdy pracownik nie musi za nią płacić, bo koszty ponosi pracodawca. Praca w takim miejscu jest bezcenna. Dobre szkolenia dają poczucie, że pracownik jest ważną osobą i może liczyć na wsparcie własnego pracodawcy. Dzisiaj pracownik ma wiele do zdobycia, ważne są kursy doszkalające.

Studia podyplomowe z prawa autorskiego

Studiowanie jest miłą sprawą, ważną oraz nieodzowną, celową oraz potrzebną. Po ukończeniu studiów można studiować na różne sposoby. Polecane są studia podyplomowe z prawa autorskiego. Wiele osób o takim studiowaniu marzy, bo czuje, że stać je na ukończenie jeszcze jednych studiów. Prawo autorskie określa w jaki sposób można korzystać z podnoszenia kwalifikacje. Dzięki takim studiom wiele osób zdobywa wiedzę, której normalnie nie miałoby. Wiedza to podstawa, klienci zdobywają taką wiedzę i chcą ją mieć na co dzień. Dzisiaj studia z prawa autorskiego można podjąć na wielu uczelniach. Wysoka jakość takiego studiowania na pewno jest pomocna. Wiele osób chce się kształcić oraz podejmować cenne szkolenie. Gdyby nie studia, to prawo autorskie trzeba byłoby poznawać w sposób amatorski, na kursach lub kształcąc się samodzielnie. Wysoka jakość kształcenia jest nieodzowna. I klienci mają zamiar wiedzę pozyskiwać. Dzisiaj dobre kwalifikacje są bezcenne. Klienci takich kwalifikacji potrzebują, bo bez nich nie poradzą sobie w redakcjach, wydawnictwach, firmach prywatnych. Wiedza to sprawa ważna, bez takiej wiedzy trudno jest zdobyć umiejętności oraz pozyskać to, co najważniejsze. Klienci chcą wiedzę mieć i rozwijać się nieustannie dzięki takiej wiedzy. Znajomość przepisów to na pewno podstawa, a klienci mają zamiar przepisy poznawać nieustannie, przez cały czas. To ważne rozwiązanie, bez którego trudno żyć oraz funkcjonować na co dzień. Dzisiaj dobre szkolenia są niezbędne klientom, dają im poczucie pewności siebie oraz umożliwiają aplikowanie o ciekawą pracę. Dbałość o szkolenia jest podstawą, a klienci takich podstaw na pewno potrzebują.

Rodzina indoeuropejska cz. III

Przyczyną zmiany wymowy w przypadkach pierwszego rodzaju był fakt, że pierwotne k, niegdyś wspólne wszystkim tym językom, było najwidoczniej artykułowane stosunkowo blisko przodu jamy ustnej, jak np. w ang. kin «ród», w przeciwieństwie do bardziej tylnego k w cool «chłodny», lub jak w poi. kij w przeciwieństwie do kula, w którym nagłosowe k- artykułowane jest nieco bardziej w tyle. O pierwszym przypadku mówimy, że k zostało uprzednione. We wszystkich językach grup zwanych „satem“ te uprzednione spółgłoski (ale tylko one) przekształciły się w spółgłoski syczące, podczas gdy w językach grup zwanych „kentum“ to się nie stało. Warto zauważyć, iż zmiana tego samego rodzaju zaszła w tymże wyrazie łacińskim o wiele później, gdy rozwinął się on we franc. cent z nagłosowym s.

Read the rest of this entry »

Problem morfemów

Powracając do samego problemu morfemów, możemy powiedzieć, że ich stosunek do znaczenia traktowany był – jak można się było spodziewać – różnie przez zwolenników różnych szkół filozoficznych. Niektórzy autorzy definiowali morfemy w zależności od ich częstotliwości, ruchliwości i dystrybucji w potoku mowy – bez żadnego odniesienia do znaczenia. Inni autorzy dopuszczają kryterium znaczenia, ale definiują je jedynie w terminach kontekstu językowego: jeszcze inni przyznają, że kontekst społeczny jest również istotny, ale unikają wszelkiego odwoływania się do czynników subiektywnych w sytuacji językowej, tzn. do tego, co uważaliby za niedostępną świadomość rozmówcy.

Read the rest of this entry »

Problem filozoficzny a językoznawców

Ten problem filozoficzny interesuje językoznawców głównie dlatego, że wiąże się z zagadnieniami metodologii. Badacze pozbawionych pisma języków egzotycznych szybko pojęli, że nie mogą polegać na prostej technice pytania krajowca: Co przez to rozumiesz?. Wyjaśnienia informatora mogą być naiwne i mylące lub też niezrozumiałe dla pytającego. Stąd zrozumiała nieufność do wyjaśnień opartych na znaczeniu i uciekanie się do kryteriów czysto obiektywnych, takich jak dystrybucja, częstotliwość i sąsiedztwo innych morfemów.

Read the rest of this entry »

Problem definicji

Inny termin w zacytowanej definicji przedstawia jeszcze większe trudności, a mianowicie termin „znaczenie“. Problem definicji powstaje tu zarówno w związku z morfemem, jak i wyrazem. Jeśli wyraz może się składać z pojedynczego morfemu, to morfemy także muszą mieć znaczenie. W rzeczy samej, ogólnie przyjęta definicja morfemu mówi, że jest to jednostka językowa, której nie można podzielić na mniejsze części znaczące. Innymi słowy – jest to minimalna jednostka językowa mająca znaczenie.

Read the rest of this entry »

Pierwotne systemy pisma – dalszy opis

Znak obrazkowy mający reprezentować jakąś klasę przedmiotów łub typ czynności raczej niż pojedyncze konkretne przedmioty czy zdarzenia nazywamy ideogramem. Na przykład znak przedstawia płacz w ogóle, niekoniecznie płacz określonego członka szczepu X. W tym leży możliwość dalszego uogólnienia. Wyraźnie da się prześledzić proces uogólnienia, prowadzący do utworzenia fonogramów (znaków oddających dźwięki lub ich zespoły) w starożytnym piśmie egipskim, co stanowiło pierwszy krok do wynalezienia alfabetu. Przez alfabet rozumiemy zwykle zestaw znaków, które odpowiadają poszczególnym dźwiękom w jakimś języku, a nie danym rzeczom czy czynnościom. Przejście od znaków obrazkowych do liter alfabetu stanowiło ogromny krok naprzód w historii komunikacji między ludźmi. Jak do tego doszło?

Read the rest of this entry »

Pauzy w języku mówionym

Inną techniką pomocną w identyfikacji odrębnych wyrazów w nieznanym języku może być użycie formuł lub schematów zdaniowych. Tak więc uczący się może mówić: To jest…, po czym następują różne formy, takie jak pióro, książka, dom: jeśli jest rozumiany, może przyjąć, że w każdym przypadku zastosował dający się zidentyfikować wyraz tego języka. Ale może on być wprowadzony w błąd przez niektóre dwuznaczne czy niejasne kombinacje, o których była mowa wyżej. Może stwierdzić, że następujące trzy prośby wywołują czynną reakcję ze strony rodowitego Anglika, co oznacza, że są zrozumiałe i zostały zrozumiane jako złożone z normalnych wyrazów: Give me a straw «daj mi słomkę», give me a berry «daj mi jagodę», give me a strawberry «daj mi truskawkę». Ale jeśli prośba złożona będzie z wyrazów: give me a cran (zamiast cranberry), odpowiedź zabrzmi prawdopodobnie: Co powiedziałeś? czego potrzebujesz?. Niemożność zrozumienia zdania przez krajowca wskazuje na to, że cran- nie jest wyrazem.

Read the rest of this entry »

Ocena historycznych skutków konotacji językowej

Należy jednak być ostrożnym w próbach oceny historycznych skutków konotacji językowej. W latach trzydziestych bieżącego stulecia, szczególnie w Ameryce, występowała grupa autorów interesujących się semantyką, którzy sformułowali doktrynę, według której źródłem społecznego zła miałyby być niejasności konota- cyjne, i że gdyby wszystkie zasadnicze terminy (w szczególności slogany aktualnie stosowane w kontrowersjach politycznych i ekonomicznych) były ściśle definiowane i rozumiane, wtedy wszystkie podstawowe problemy w stosunkach międzyludzkich zostałyby automatycznie rozwiązane. Należałoby więc przypuszczać, iż spokojne omówienie przez Saracenów i chrześcijan terminów „Allach“ i „Bóg“ mogło zapobiec wojnom krzyżowym, gdyby zaś Hitler dopełni! obowiązku zdefiniowania jasno i w sposób naukowy takich tenninów, jak „Aryjczyk“, „czystość rasowa“ czy „międzynarodowy kapitalizm żydowski“, udaremniłoby to cały program nazistowski i pozwoliło uniknąć największej katastrofy, jakiej ludzkość kiedykolwiek doświadczyła.

Read the rest of this entry »

Nowa tendencja w myśleniu średniowiecznym

Ci wcześni pisarze chrześcijańscy kontynuowali po prostu manierę dowolnego zgadywania, której początek dali ich starożytni poprzednicy. Ale pewna nowa tendencja w myśleniu średniowiecznym miała w jeszcze większym stopniu zwalczać prawdziwie naukowe studia nad wyrazami i ich pochodzeniem, a mianowicie dominująca wówczas dążność do wynajdywania w zjawiskach przyrody i kultury pretekstu do formułowania nauk moralnych. Dla większości autorów potwierdzenie istniejącego faktu stało się rzeczą mniej interesującą niż poszukiwanie budujących nauk duchowych. Tendencję tę ilustrują w znacznym stopniu pisma Rabanusa Maurusa. Aż do czasów Rogera Bacona nawet autorzy encyklopedii opierali się w sprawach naukowych raczej na technice kompilacji niż na oryginalnych badaniach. Sztuki plastyczne i literatura były w znacznym stopniu przesiąknięte duchem czysto homiletycznym, stanowiącym hamulec bezpośrednich badań. Dla celów nauczania wykorzystywano także poszczególne imiona. Np. Jakub de Vorágine (XIII w.), autor Złotej Legendy (Legenda Aurea), zaczynał niekiedy biografię świętego czy świętej od skomentowania rzekomego ukrytego znaczenia jego czy jej imienia. Jedno imię mogło mieć więcej niż jedno znaczenie. I tak Chaucer imię św. Cecylii interpretuje najpierw za Jakubem jako «lilię niebios», od łac. coeli lilium: następnie jako «drogę dla ślepych» od łac. caecis via itd., aż do pięciu etymologii, które wyraźnie nawzajem się wykluczają. Jedna z nich nawiązuje do wymienionej już zasady Lucas a non lucendo: Caecilia tak została nazwana dlatego właśnie, że nie była ślepa – caedlas «ślepota» (Caecilia quasi caecitatem cavens, powiada Jakub: Chaucer parafrazuje to jako wanting of blindness – «która nie jest ślepa»).

Read the rest of this entry »